Bo wiem, że wiedział, co są Centaurowie420,
Przypomnieć musiał więc o Dejanirze421:
I miał na twarzy taki wyraz boski,
Jak ten, co wiersze pisząc, liczy zgłoski.
Oczy utopił w kurzu obłok złoty,
Gdzie znikał rycerz, koń, panna, jej włosy,
I za włosami, jak dwa papiloty,
Białe gołąbki na dwóch końcach kosy422.
I stał i patrzał — gdy z dębowej groty
Wyszedł ku niemu Karmelita bosy,