Dumy wychodzą na rozległe pola,

Wpadają smutne w szum dębowych lasów;

I stamtąd znowu, jak harfy Eola450

Zmięszane z szumem liścianych hałasów

Wychodzą na step: a ludzka niedola

Leci wichrami płaczącemi wiana,

Jakby nie ludzi ustami śpiewana.

Tu siedzą wianki na polu czumaków451,

I ogień palą wielki, jasny, chmurny;

Tam dalej wieńce podróżników ptaków,