Dzikiej i strasznej twarzy jak Hurony453;

Gotował strawę i pazury czarne

Krwawiąc, odzierał ze skór całą sarnę.

Ta wywrócona oczyma szklannemi

Zdała się żebrać u ognia litości.

Dalej siedziało dwóch panów na ziemi.

Na jednym żupan był, skóra i kości;

Drugi utyły i z rubinowemi

Policzki, pełen w sobie wielmożności,

Przepijał głośno do drugiego zdrowiem