Padało z tętnem, lejąc się ze skały. —

Idyllę moją pies cokolwiek plami

Przeszłością, ale któż jest doskonały?

Pies więc i grota, koń, gołębie, trzoda;

Spokojnie słońce wschodzi, mruczy woda.

Sawa na siodle oparł się; dziewczyna

Siadła przy źródle i czesała włosy.

A do niej Sawa: „Oj moja Swentyna,

Latasz po stepie jak cygańczuk bosy,

A czerwieniejesz teraz, jak kalina.