Którym krew ruska chorągiewki pierze.

Pan Kaźmierz jechał takim być ułanem —

Kłaniało mu się zboże całym łanem.

Kłosek mu każdy dziękował ugięty,

Bławatek każdy mu się przypatrywał,

Ani się skarżył, choć kopytem ścięty.

Beniowski jechał cicho — sługa śpiéwał

Jedną z tych pieśni, w których jęk zamknięty;

A głos po łanach złocistych przepływał

I wpadał w ciemny las, na dębów słuchy.