Jak bóstwo, długiem, przeciągłem westchnieniem,

Potem się zmięszał100 i o zdrowie spytał; —

Co dziś byłoby wielkim uchybieniem!

Nieświatowością! znakiem, że nie czytał

Pani Sand101, że się bajronicznym cieniem102

Nie okrył, że jest niezgrabny w rozmowie,

Że nie wie, jak to mówić romansowie103.

Ja sam się dziwię, że za bohatera

Wziąłem takiego prostego szlachcica!

Oto pierwszy raz swe usta otwiera