Przed swą kochanką, która w nów księżyca

Swe włosy czarno-błękitne ubiera,

Jakby sawantka104 albo czarownica:

I słyszy — że nie jak wieszcz lub astronom,

Kochanek wita ją — lecz jak ekonom.

Na niezgrabnego już masz patent — a ja,

Rycerzu, wyprę się twoich grubijaństw —

I cała moich poematów zgraja

Lęka się dalszych twoich swarów, pijaństw,

Anhelli105 cię ma biały za lokaja,