Płakałam — patrzaj — oczy mam czerwone.

„A tu jak na złość! dla Dzieduszyckiego

Był bal. — Czy widzisz jak jestem ubrana?

Musiałam ubrać się dla ojca mego

W ten księżyc — lecz ja dla mojego pana,

Dla ciebie tylko! dla ciebie samego

Ubrałam się tak w kwiaty — po kolana.

Prawda, że dobrze mi tak bez zawoja? —

Ja nie ubrałam się dla nich — ja twoja!

„Lecz ty wyjeżdżał? gdzie? — O! ty niewierny!