Że bańka się od gazowego skrzydła

Babki-konika rozbija i ginie;

Że w grobie leżąc Alina nie zbrzydła,

Lecz piękna z dzbankiem na głowie martwica

Jest jak duch z woni malin i z księżyca.

Nie podobało się, że Grabiec spity

Jest wierzbą, że się Balladyna krwawi133,

Że w całej sztuce tylko nie zabity

Sufler i Młoda Polska, co się bawi,

Jak każdy głupiec, plwając na sufity