A tam na wzgórzu, patrz, dziwna korona

Tej straszliwości, stoją trzy osoby:

Był to w kolasie pop, sotnicza żona,

I jedna, którą będę od tej doby

Pamiętał, bo mi błysła tak czerwona

Nad polem pełnem jęku i żałoby,

I tak od słońca miała piękne barwy,

Jak najpiękniejsze snów straszliwych larwy.

Rozbójniczka to była, co po drogach

Wprzód rozbijała ludzi nad limanem;