Jak turkusowy szlak, albo koryto

Szklanne, zrobione wodociągów wodzie,

Spokojnie płynie nad głową podróżnych,

Ambasadory... w kształtach bardzo różnych

Ci leżą, inni siedzą — trzech ich było,

I czas spędzali swój nie najzabawniej,

Serce w nich troską, utrapieniem biło,

I chleb swój własny jedli najniestrawniej;

Polskę czuć było już wtenczas mogiłą,

Nie przyjmowano już posłów jak dawniej,