Smutniejszy jeszcze, bo śpiewał za ścianą,

Zrobiwszy wieczną z słowikami ligę,

Oddawszy cyprys im — a czarną figę

Wziąwszy za pałac. Jej ogromne liście

Ciągle po głowie grobowca łopocą;

Ptak umiłował ją sercem ogniście

I nie opuszczał nigdy, nawet nocą.

W grobie podwójne także było wniście803

I dwie izdebki; w jednej się szamocą

Owe Tatarki strzegące dziewczyny,