Gniew mu wywietrzał wnet, jak lekki trunek,

Dziw tylko został. Więc jak młokos szkolny,

Ciesząc się w kaftan błękitny ubierał,

Potem próbował broni — i obzierał.

Broń była cudna: rubinów płomienie

Po pistoletach szły jak iskier sznurek;

Rura u strzelby z drutów, a w desenie

Kuta, i bardzo fantastyczny kurek;

Nie był to Lepaż874, lecz taką na ścienie875

Wolałbym wieszać dziś, — niż sto dwururek