Na płachty lasów, pól obłękitnieniem

Dalekim oczy smętniący, tą siną

I pełną mogił dawnych Ukrainą.

Stamtąd, piszący swoje pamiętniki

Szlachcic, gdy wdumał się i wpatrzył w pola,

Dzwoniły mu gdzieś hufce i lirniki,

Choć ich nie było; a dalej Podola

Domy i gaje, pasieki, słowiki

Grały, jak harfa przez starca Eola

Na to zrobiona, aby wichru szały