A tak kraj 20-milionowy przez wyłączność ideału swego pozbawił się codziennego usiłowania dziewiętnastu, a tylko ku jednemu milionowi popisowej młodzieży obraca swoje wejrzenie.
Gizotom14, Tiersom15 i Lamartinom16 ciągle będzie wyrzucał aż do trumny, iż nie służyli w Afryce, i nie dopomogli jako podoficery17 do sławy oręża francuskiego. Dla starości jedynie staremu Peelowi przebaczy, iż sam swoją ręką nie wrzucał bomb ręcznych do Pekinu.
Taka to bezwładność ogarnąć musi powoli masę narodu, która ciągle ku celom ostatecznym nie jest jako morze przez gwiazdę miesięczną podnoszona.
W imię francuskich komunizmów podniosą się ruchy, wręcz zaraz przez całe drugie masy niekomunistów niszczone.
Jezuityzm18 swoją chorągiew podniesie, a sektarze przeciw jezuitom powstaną.
A jednak wszyscy nie wycinać się, ale służyć wyższej idei powinni.
Dlatego to rzekłem, że nad ideałem ułana — nie zniszczywszy go wcale, owszem świętością go celu podnosząc — postawić trzeba wyższą ideę prawdziwą (trzecią między Anglią i Rosją) matkę czynów, która by w niebo prowadząc ku celom ostatecznym, wskrzeszała pył drogi, po której stąpa, a człowiekowi nie hołdując żadnemu, wszystkich podniesionych w kraj jeden zaprowadziła.
Idea dopiero wszystkie i rozmaite siły ruchu w narodzie rozwinie. I nie będzie to odtąd naród, który ciągle na konia tylko wsiąść usiłuje, ale lud (jak powiedział jeden z filozofów mesjanizmu) wyższy jednym idei stopnikiem na świecie, a stąd potrzebny Bogu w spełnieniu jego woli na ziemi.
Idei każdy człowiek służyć może. A jeżeli jest jedna i najwyższa, w celu ostatecznym stworzenia całego zamknięta, w nikim nie złamie sił, natchnień nie wystudzi, cnót nie uczyni bezużytecznymi, ale wszystko to jako wielka duchowa osoba będzie obracała w krew jedną i w siłę narodu.
Powtarzam, tak jako Anglia, która rośnie dziś każdym zegarmistrzem i każdym kredytem kupca, i każdym majtkiem, i każdym ministrem, a człowiekowi żadnemu nie oddaje całkowicie ducha swego — ale idei.