Do pani Joanny Bobrowej

O! gdybym ja wiódł Panią do kaskady!

To tak jak ludzie przyjaciołom wierni,

Aż tam bym zawiódł, gdzie pył leci blady

Śród leszczyn w Gisbach — a śród laurów w Terni.

Dzikie bym zrywał na murawie kwiaty,

A Pani w skałach siadłabyś myśląca,

Jak anioł skrzydłem kaskady skrzydlaty —

Czekając znad skał śpiewu — i miesiąca.

Gdybym ja Panią do kaskady woził,