Może bym wieczną tam zatrzymał siłą —

Śpiewem skamienił i lodem zamroził,

I kazał tęczom świecić nad mogiłą.

Lecz nie powiodę do takiego zdroja,

Bo teraz straszna jest ducha kaskada;

To cały duch mój i cała krew moja,

Która na Polskę chce upaść — i spada.

Raz ty, porwana tym strumieniem gminnym,

Byłabyś nigdy nie wrócona światu;

Dlatego poszłaś gdzie indziej — z kim innym;