Chwyta — piastuje — z ziemi podnosi — i sadza

Na szybkolotnym ośle, razów mu nie szczędzi,

Aż biegnąc pod złotego orła cię zapędzi.

Szczęśliwy, kto tak gnany pod rozsądek ścisły

Oczy podda i wszystkie razem zwiąże zmysły!

Nieszczęsny, kto na boczne bramy się ogląda!

Schyl głowy!... osioł wleciał pod juki wielbłąda —

Patrzysz... nad tobą arka tłumoków i skrzyni —

Rozbiłeś się na lądzie — a okręt pustyni

Popłynął. — I znów idzie całunem nakryta