Jej koszula, posłuszna piersi z brązu lanej,

Nad łonem się podnosi i na dół opada,

O każdy kształt jak wodna łamiąc się kaskada.

Tu europejski ubiór, wielki równacz stanów,

Dalej żebrzące stado postaci bocianów

Goni za tobą, prośbą grzechoczącą klaszcze —

Czarne, wychudłe, w białe obwinięte płaszcze.

Ledwoś wyrobił w tłumie ulicowym szczerby,

Ledwoś dopadł do bramy: — przy bramie, jak herby,

Żywe wielbłądy okiem przerastając kratę,