Ja tymczasem, kolorów przeleciawszy tęczę,

Patrzałem na Wezuwiusz, aż po lawy ścianie

Drący się księżyc wejdzie, na kraterze stanie

I stamtąd białe czoło obróci do świata.

Tak zrodzone na grobie dziecko twego brata,

Któremu pierwsza grobu lilia rówieśniczką,

Zamyśloną na ludzi spojrzało twarzyczką

Z cichej ojca mogiły... Gdzie nasz lazurowy

Golf? i ciche przy białym księżycu rozmowy?

Jak się wieniec związanych ludzi prędko kruszy!