Wczoraj widziałem wróble spłoszone na gruszy;

Cała hurma3 na bliskie uniosła się drzewka

Tak zgodnie, że raz biała skrzydełek podszewka

Ku słońcu, to znów cała chyli się ku roli

Jak podśrebrzone4 liście rozchwianej topoli.

Lecz ludzie, piorunową spłoszeni ulewą,

Nigdy razem na bliskie nie usiędą5 drzewo,

Ale niezgodnym lotem rozchodzą się błędnie,

Ani tam listek róży, gdzie liść lauru więdnie...

Już miesiąc, jak z jednego wyjechawszy grodu,