Powlekły jak perły różańca.

A kiedy opuszczał kraj miły, rodzony,

Znów księżyc się wznosił na stepach czerwony.

„Leć prędzej po błoniu, odpoczniesz, mój koniu,

Gdy w ziemi staniemy tureckiej.

O koniu! mój koniu, gdzie twoje zalety?

Czyś może się rozkuł deptając19 bagnety?

Czyś złaman w kul wiatrze20? Stój, koniu, opatrzę,

Czy nie ma gdzie kuli zdradzieckiej?

Ha zdrowy!... To dobrze, lecz jechać w noc trudno”.