Połamał opłatek i spożył.

A potem, jak przodków święcono zwyczajem,

Wniósł toast nadziei stoletnim8 tokajem:

„Żyj, Polsko, wiek sławy!” Wtem goniec z Warszawy

Przyleciał — zawołał: „Kraj ożył!”

Więc Emir w stepowe zapuszcza się szlaki,

A za nim na koniach buńczuczne Kozaki,

W czerwieni i w bieli po stepach płynęli,

Po smutnych kurhanach przeszłości.

I cały ten szereg, błyszczący od stali,