Mego poety, jestem tu w połowie

Smutna i razem na poły radosna

Jestem, że mnie ta pieśń nad nich podnosi. —

Widzę, że trzeba mi będzie wziąć krosna,

Jak dawnej Polsce; i ten duch, co prosi

O piękność, a chciał niegdyś miesiąc złoty

Uczynić swoim zwykłym domownikiem —

Trzeba go, widzę, pięknością prostoty

Upoić; i mieć nad moim stolikiem

Zamiast miesiąca twarz prababki białą,