Już bez rozumu — na wychudłej szkapie,

Butów cholewy pokazując szare. —

I to się zowie świat zimny, co chrapie!

Kiedy mu serce, miłość albo wiarę

Wspomnisz — wszystko to romansem nazywa!

A gdy sam w romans wpadnie — kawał błota —

Jak żyd na koniu wychudłym się kiwa!

Gdyby na drodze stały, podruzgota

Apolinowe posągi! i wróci

Z małżonką w ręku, jako Hesperyda