Chciała aktorką być i podług świata

Fałszem dopomóc sobie na tej ziemi...

Owszem posłuchaj: ta śmierć, która lata

Jak nocny motyl, skrzydły kościanymi

Gruchocąc, marną jest — i nam urąga

Jak dzieciom głupim; — boś nie za mnie mścił się,

Ale za jakąś furią — dziwoląga —

Za Rzecznickiego, który podły krył się

Ze swą obelgą, ze swoją kuchcianą

Żoną, z łachmanem swoim przewietrzonym,