Zejść się na ziemi i w tym famulusie

Mego Faustyzmu niewydrwioną stronę

Wydrwić, ażeby drwin posągiem stanął

Na moim grobie. Cha! cha! cha! utonę

We łzach serdecznych! — Cha! Kałmuk archanioł,

Porywający z ręku Jezuitom

Panią Rzecznicką — i w galop — i w galop!...

Cha! cha! cha! śmiech mój gwiazdom i błękitom.

Wiwat typ wszystkich dewotek i salop,

Pani Rzecznicka która była duchem,