Że miłość nie jest taką narkotyczną,

Niedowiedzioną istotą; — że trzeba,

Aby tę gwiazdę zobaczyła śliczną

Przez alabastry płci jakiego Feba

Świecącą, w oczu sterze i na koralu

Ust gorączkowych... Gdym to rzekł, westchnienie

Z burnusowego wyrwało się szalu,

A ten szal — amiant — owinął płomienie

I przepalony, srebrniał w moich oczach,

Amiant prawdziwy! — Tu rzekłem, że widzę