I do perły jest niepodobna wcale,

Ale jest jako monstrum dziwne, drogie:

To już myślałeś, że ja się zapalę

Do tego dziwu, jak dziecko ubogie

Pierwszy raz brylant słoneczny widzące

Na twej koszuli? — Bo wyznasz mi, Hrabio,

Że Endymiona mirty i miesiące

Niepotrzebne ci były tu, gdzie grabią

Siano tak podłych, jak ja, pełne kwiatków!...

Dobrze więc! oto odpowiem ci szczerze,