Potem jesienią — dzieci wyobraźnia chora,

Wypalona, igrała z żółtym liściem lasów,

Smutna jak w starcach pamięć przeminionych czasów.

Serce każdego równą miarę uczuć trzyma,

Smutna poezja duszy oba serca żywi;

Lecz wrażeniami duszy odmiennie szczęśliwi,

Odmiennie czuli. Dziecko z czarnymi oczyma,

Młodsze wiekiem, natchnieniom dało myśl skrzydlatą

I wypadkami myśli żyło w siódmym niebie.

Młodszy marzenia stroił czarnoksięską szatą,