Jedną godziną myśli — trzeba w przeszłość wrócić;

I przeszłość jako obraz ściemniały i płowy,

Pełny pobladłych twarzy, ku słońcu odwrócić...

I ścigać okiem światła obrazu i cienie

Jak lśniące rozpryśnionych mozajek kamienie.

Tam — pod okiem pamięci — pomiędzy gór szczytem

Piękne rodzinne miasto wieżami wytryska

Z doliny, wąskim nieba nakrytej błękitem.

Czarowne, gdy w mgle nocnej wieńcem okien błyska;

Gdy słońcu rzędem białe ukazuje domy,