Skąd w ciemne myśli nieba spadały błękity.

Po trzech latach ów drugi młodzieniec powrócił,

Biegły wschodnich narodów tłumaczyć się mową.

W otwarte dziecka ręce z rozkoszą się rzucił

I rzekł: „Odjeżdżam na wschód, w krainę palmową”. —

A potem umilkł nagle. O jakże odmienny

Od marzącego dziecka — pobladł — jego oczy

Obłąkane jak dawniej, lecz wzrok miały senny,

Widać, że myśl, co niegdyś żywiła, dziś tłoczy

I wbija go do ziemi. — Jakaś tajemnica