Niedocieczona spała w rysach martwych lica.

Mało mówił — i tylko raz wśród dzikich sosen

Wykrzyknął z obłąkaniem: „Ginę marzeń zdradą!

Wysyłają mię w kraje bez zim i bez wiosen.

Chcą mię zabić!” — a potem uśmiechnął się blado

I resztę zamknął w serca głębokim tajniku.

Potem wziąwszy uściski matki, druhów, bratnie,

Odjechał — i w drugiego dziecka imionniku

Zapisał pożegnania wyrazy ostatnie:

„Po długich latach, gdy wiek sił ukróci,