Na srebrzystej księżyca wschodzącego twarzy.

W dolinie mgłą zawianej, wśród kolumn topoli,

Niech blade uczuć dziecko o przyszłości marzy,

Niechaj myślami z kwiatów zapachem ulata,

Niechaj przeczuciem szuka zakrytego świata;

To potem wiele dawnych marzeń stanie przed nim,

I ujrzy je zmysłami, pozna zbladłe mary.

Karmił się marzeniami jak chlebem powszednim,

Dziś chleb ten zgorżkniał2, piołun został w głębi czary.

Do szkieletu rozebrał zeschłe myśli ciało,