W dzień dają światło słabe jak o świcie,

Inne, okrągłe lśnią w tęczy kolory,

Dziś okna, jutro strzelnice w potrzebie.

A jedno w sklepień zasępionych szczycie,

Tak błyszczy z dala, jak miesiąc22 na niebie.

Choć noc głęboka, choć w tak późnej chwili,

Jeszcze się lampa w ciemnym gmachu pali;

I dwaj rycerze czuwają na sali,

Dwaj, którzy wczoraj jeszcze z Prus przybyli.

Starszy miał szyszak23 i pancerz stalowy,