Już mrok zapadał, już wieczorne chłody
Wróciły niebu barwy lazurowe2.
Przed krzyżowymi kryjąc się narody3,
Słońce skwarami utrudzoną głowę
Chowało w Morza Bałtyckiego wody;
Lecz nim się skryło w fale bursztynowe,
Zajrzało w gmachu zasępione skrzydła
Przez szyb kościelnych ciemne malowidła.
Już lud ze świętych wychodzi podwoi4,
Skończone boskich tajemnic ofiary.