Dlaczegoż kryje lica w obie dłonie,

Czy łzy zasłania, co po twarzy płyną?

Cichość ponura. «Czyś gotów Hugonie?

Biada ci! Milczysz?» Błysnął zamach stali.

Krzyżak się długo nad trupem nie bawił,

Sztylet mu w piersiach rozdartych zostawił,

Spojrzał i z wolna wyszedł z krwawej sali.

Lecz przebóg! Drzwi się otwarły zarazem,

Wszedł młody rycerz. To on! Hugo młody!

Cały hartownym odziany żelazem,