Srebrzyste strzemię i złota podkowa.
Piękna to szata, a przy takiej szacie,
O jakże cudna, gdy się wstydem płoni!
Widne łzy w oku, widne drzenie dłoni,
I cała postać powiewna i drząca.
Jej śnieżne łono westchnieniem odtrąca
Tę młodą różę, co wpół wychylona,
Aksamitnego dotknęła się łona.
Dlaczegoż smutna?... Patrz, na wód lazurze
Kwiat się przegląda w jeziora krysztale;