Do twojej chaty? Ha! Cóż to? Dla Boga!

Czy dóm18 twój zniknął? Czy mi w oczach ciemno?

Ale nie, widzę — oto orzą pługi,

Wieśniak ostatniej miedzy doorywa...”

Kiedy to mówił — przybiegł jeden, drugi,

Patrzą, nie wierzą — sam Jan staje, słucha,

Blednieje — nagle z tłumu się wyrywa;

A w tłumie była cichość straszna, głucha.

Wkrótce Jan wrócił — prędko jak błysk gromu,

Stanął przed żoną obłąkany, blady.