Na jego szatach widać krwawe ślady...

„Anno — rzekł — Anno! Wracaj! — Nie mam domu!

Nie wrócę z tobą, obelga dotkliwa!

Zniósłbym nieszczęście, lecz nie zniosę sromu19.

Już mnie domowe szczęście nie omami,

Wracaj, o Anno! Ty będziesz szczęśliwa,

W twoim objęciu zalałbym się łzami.

Ja nie mam domu!...” — Zadrzał — i spiął konia,

I jak wiatr szybko poleciał przez błonia20.

Nazajutrz rano pochowali w grobie