A karzeł znowu nisko schylił głowy
I rzekł: „Sieniawski, pan mój na Brzezanach,
Dziś mnie posyła po paniach i panach,
Jutro was prosi na swój bal maskowy.
Jutro do zamku tłum się wielki ściąga,
A wszyscy w dziwne przybrani maszkary”.
„Ha! precz mi z oczu! — krzyknął cześnik stary —
Precz! pan twój z nędzy, z łez naszych urąga!
Precz! bo na Boga...” — lecz nie skończył mowy,
Upadł na krzesło i zdjęty niemocą,