Myśl rozwesela daleki szmer lasów.

Gdy pogrzebałem pamięć dawnych czasów,

Jestem wesoły jak biesiadnik stypy.

Snem jest ów obraz. Umysł się najgrawa3

Z nieszczęść obecnych, bezwładny — bez steru.

Gdzież jestem? — Oto mury Westminsteru4,

Tam Izba Parów, tu Tamiza mgława

Połyska słońcem. Przebiegałem chmurny

ów pałac zmarłych z uczuciem przestrachu;

Bo ja sam byłem jak umarły w gmachu,