A oni żyli... Nie zajrzałem w urny,

Wybiegłem — więcej nie wchodzę w te ściany...

Ale samotny wracam dziś i co dzień

W dziedziniec głazem grobów brukowany,

Po których stąpa niemyślny przychodzień...

Ci, co posnęli w tych grobach dokoła,

Walczyli nędzni z niezdolności wrogiem;

Dążyli spiesznie do progów kościoła

I umierając kładli się przed progiem.

Z dziką rozkoszą napis mniej widomy