Paziu, wybiegnij przez drzwi boczne sali,

Niechaj odźwierny... Lecz cóż to? O Boże!

Zwodowa wieża i zamek się pali!

O zdrada! Bracia, kto mi dopomoże?

Miecz mój i zbroja! Prędzej, paziu młody!”

Już nie czas... Zewsząd tłumne pogan wrogi

Biegną przez wielkie marmurowe wschody;

Trupami sali zawalili progi,

Ognie pożaru zażegli na gody.

Lecz któż na czele roznieca pożogi?