Rzekła: „O luby! Tak straszny! Tak blady!...”

— „Ha! blady? — przerwał rycerz z dzikim śmiechem —

Wszak zdradzam!...” — zamilkł — lecz ostatnie słowo,

Trzykrotnie głośnym powtórzone echem,

Przerwało ciszę kościoła grobową.

A rycerz mówił: „Tak! Twarz moja blada!

Z innąm cię twarzą w czas szczęśliwy witał,

Ja zdradzam! Będęż jak róża rozkwitał?

Na moim czole napisano — zdrada.

Kraj cały we krwi... Wznieś na księżyc oczy,