Jacyś wędrowce32 weszli do kościoła.

Jeden padł na twarz, całował podłogi,

Drugi ponury, nie uchylił czoła.

Gdy się przypadkiem płaszcz odkrył, strój drogi

Błysnął spod płaszcza i twarz niewesoła.

Bali się zasiąść w ławki lub nie śmieli,

Oba pokornie przy progu stanęli.

Ksiądz modły skończył, mszał bogaty złożył,

Teraz zaczyna mówić boskie słowo:

„O bracia! Dzieci! I tegożem dożył?