Zachwiał się starzec i zalał się łzami,

Zabrzmiało amen — lecz amen żałoby,

Jakże niechętne, dźwiękiem ledwo żywe!

Potem się wzniosły łkania żałobliwe,

Jakby w dzień sądu otwarły się groby.

Ale zaledwo podniosło się łkanie,

Zaledwo doszło przed oblicze Boga,

U progu nowy zgiełk i zamięszanie33.

Jeden z wędrowców, co stali u proga,

Zadrzał i upadł bez czucia na głazy;