Drugi zaś, drzący i blady straszliwie,

Kląkł nad nim, ciche przemawiał wyrazy,

Twarz towarzysza ukrywał troskliwie.

Ksiądz na ratunek spieszył od ołtarza.

Zaraz na cmentarz niesiono wędrowca

I tam na zimnym kamieniu grobowca

Kładą martwego wśród kwiatów cmentarza.

Cieniem świeżości okryły go drzewa,

Cieniem, co groby kwitnące okrywa;

Wiatr go ochłodził, co w grobach powiewa;