Z pomocą pasterz troskliwy przybywa,

Spojrzał i zadrzał... jakby blaskiem gromu

Twarz go ta razi — twarz blada, nieżywa;

I rzekł: „Wyklęty!... my idźmy do domu!...”

Wnet się oddalił tłum kościoła wierny,

A ksiądz wychodził za kmieciów gromadą;

We wrotach stanął, twarz odwrócił bladą

I rzekł poważnie: „Bóg jest miłosierny!

A jego litość liczniejsza nad ziarna

Morskiego piasku i głębsza nad morza”.