„O mój najmilszy!” — rzekła — „o mój drogi!

Jesteśmy sami — już jesteśmy sami!

Tyś na mogile usnął — a w te progi

Umarli wchodzą i śpią pod grobami. —

Ty milczysz? — Luby! Odpowiedz mi łzami!...”

Nagle spojrzała i krzyknęła srodze,

Potem nań kwiaty rzuciła wonnemi:

„Luby, nie zaśniesz na rozstajnej drodze,

Sama w święconej pochowam cię ziemi”.

Rzekła; krzyż jeden wyrwała z mogiły;